RTG Sp. z o.o.  
Strona główna | Mapa strony | Dodaj do ulubionych
Pi�tek, 4 kwietnia 2025 roku, Imieniny: Izydor, Wac³aw
Nasz Przewodnik
Strona główna » Nasz Przewodnik
Menu
 
Nasz Przewodnik
Wybrane artyku�y :
Nasz Przewodnik Nr 1, 2 - wydania archiwalne 1997 r.
Nasz Przewodnik Nr 3 - wydanie archiwalne 1998 r.
Nasz Przewodnik Nr 4 - wydanie archiwalne 1998 r.
Nasz Przewodnik Nr 5 - wydanie archiwalne 1998 r.
Nasz Przewodnik Nr 6 - wydanie archiwalne 1998 r.
Nasz Przewodnik Nr 7 - wydanie archiwalne 1999 r.
Nasz Przewodnik Nr 8 - wydanie archiwalne 1999 r.
Nasz Przewodnik Nr 9 - wydanie archiwalne 1999 r.
Nasz Przewodnik Nr 10 - wydanie archiwalne 1999 r.
Nasz Przewodnik Nr 11 - wydanie archiwalne 2000 r.
Nasz Przewodnik Nr 12 - wydanie archiwalne 2000 r.
Nasz Przewodnik Nr 13 - wydanie archiwalne 2000 r.
Nasz Przewodnik Nr 14 - wydanie archiwalne 2000 r.
Nasz Przewodnik Nr 15 - wydanie archiwalne 2001 r.
Nasz Przewodnik Nr 16 - wydanie archiwalne 2001 r.
Nasz Przewodnik Nr 17 - wydanie archiwalne 2001 r.
Nasz Przewodnik Nr 18 - wydanie archiwalne 2001 r.
Nasz Przewodnik - wrzesie� 2007
Nasz Przewodnik - wiosna 2007
Historia Siedlec (XV-XVIII w.)
Historia Polski (aut. I.T.)
Tajemnice Okr�g�ego Sto�u cz. 1
Tajemnice Okr�g�ego Sto�u cz. 2
Geopolityka XXI wieku
Geopolityka XXI wieku c.d.
Rozmowy Okr�g�osto�owe
Walka o panowanie nad Ba�tykiem w XVII w
Katy�-miara godno�ci cz�owieka
O cenzurze...
Brzezina Jaros�awa Iwaszkiewicza
Kult s�uszno�ci inaczej naiwno��...
Salezjanie w Soko�owie Podlaskim
Co sie dzieje na �wiecie
Geopolityka XXI wieku cz.III
Futurologia i moje spojrzenie w przysz�osc
Media i �wiat...
Kryzys...
Do Przyw�dc�w...
Nasza agroturystyka
Kuchnia naszego regionu
Ziemia - czas przetrwania
Odnale�� �wiat�o...
Krytyka
Cz�owiek bogiem...
Promocja kultury (suplement)
Promocja kultury i produktu turystycznego w regionie siedleckim
Czy kultura XXI wieku ma wp�yw na nasz� epok�?
Relatywizm XXI wieku...
Z mocy prawa...
Legendy, historia, genealogia regionalna...
RUCH DOBREGO PRAWA
Natura cz�owieka
Ustawa...
Oczekiwania a mo�liwa przysz�o�� polskiej kultury
Mamy demokracje...
Szczere ch�ci...dla reform?
Tw�rczo�� bez owoc�w...
Terapia szokowa...
PREZYDENT...ju� za tydzie�...
Witamy Prezydenta POLSKI, a co z gospodark�?
Czeka nas poprawka?
PROSTE I KRZYWE SPOJRZENIE...
Czas na wybory
Strategia satysfakcji...
Wst�p do debaty...
Kompromis wyborczy...
Fraszka niepolityczna...
Wieczno�ci trwanie...
Blisko ludzi..
�ycie gospodarcze...
Czas po wyborach...
Gwiazdy m�wi�...
Mia�kie s�owa...
"Sanatoria pokryzysowe"...
�le postawione pytanie...
Wizja...czy apel?
PESEL pod kresk�...
Przed nami REFERENDUM?
Strefa ciszy...
Kto zyska� a kto straci� po g�osowaniu na rozkaz?
Sprawa na 20 lat...
Bomba emerytalna...
Konsultacje...
O gospodarce...
Moje komentarze...
 
Nasz Przewodnik - mat. redakcyjne
A A A

K�cik literacki - trudne lektury...

Brzezina Jaros�awa Iwaszkiewicza - interpretacja

W brzezinie.

"Brzezina" Jaros�awa Iwaszkiewicza jest opowiadaniem o �yciu i �mierci, a tak�e skomplikowanym studium psychiki ludzkiej. Tutaj akcja nie jest najwa�niejsza, w centrum zainteresowania s� my�li i uczucia bohater�w, ich wewn�trzne rozterki, ukazywane z niezwyk�a dok�adno�ci� i subtelno�ci�. Fabu�a jest bardzo prosta. Sta� przyje�d�a do odludnej le�nicz�wki, gdzie mieszka jego starszy brat Boles�aw z ma�� c�reczk� Ol�. M�ody ch�opak jest gru�likiem, dlatego lekarze zalecili mu pobyt w sosnowym lesie. Jego choroba wesz�a w ostatnie stadium, jest on �wiadomy zbli�aj�cej si� �mierci i pragnie wykorzysta� ka�d� chwil�, jaka mu zosta�a: " Stara si� zewn�trzn� beztrosk� zag�uszy� egzystencjalny l�k i nag�� mi�o�ci� do Maliny, dziewczyny wiejskiej, przywi�za� si� do �ycia i dozna� jego intensywno�ci". Boles�aw nie do ko�ca zdaje sobie spraw� z tragedii swojego go�cia, wydaje mu si�, �e brat wyzdrowieje. Przede wszystkim zwraca uwag�, na jego niew�a�ciwe zachowanie, odbieraj�c je jako brak zrozumienia dla swojej �a�oby, po zmar�ej przed rokiem �onie. Pomi�dzy bra�mi narasta konflikt, poza tym Boles�aw nie u�wiadamia sobie, �e w jego sercu tak�e rodzi si� pragnienie zdobycia Maliny. Sta� umiera, a starszy brat rozpoczyna nowe �ycie. Planuj�c wyjazd z le�nicz�wki, odzyskuje wewn�trzny spok�j.

 

Odnale�� prawd� egzystencji we w�asnej samotno�ci - brak wi�zi pomi�dzy bohaterami "Brzeziny".

Sta� swoim przyjazdem ca�kowicie zak��ci� spok�j Boles�awa i zmieni� jego �ycie. Od samego pocz�tku rysuje si� kontrast pomi�dzy bra�mi, dzieli ich ogromna przepa��, kt�rej niestety nie b�d� umieli pokona�. Inno�� i obco�� brata, Boles�aw odczuwa ju� przy pierwszym spotkaniu:

 

Ju� w samym sposobie, jakim Sta� wysiada� z bryczki przed gankiem by�o co�, co rozdra�ni�o Boles�awa. Wylecia�, raczej wyfrun�� z ��tego ekwipa�u. Przede wszystkim Boles�aw zauwa�y� szafirowy kolor skarpetek .

 

Sta� jest weso�y, m�wi du�o, krz�ta si� po domu, rozpakowuj�c swoje baga�e, podczas gdy starszy brat odpowiada niech�tnie na pytania i sprawia wra�enie niezadowolonego z wizyty. Widzi w bracie kogo� obcego, kogo�, kto o�mieli� si� zak��ci� jego spok�j, zburzy� ten niczym niezm�cony stan.

Boles�aw po �mierci �ony ca�kowicie odci�� si� od �wiata, �yj�c w atmosferze odr�twienia i stagnacji. Sta� "przemyca" do le�nicz�wki rzeczywisto��, niejako budzi Boles�awa i sk�ania go do my�lenia. Zaczyna on zastanawia� si� nad swoj� sytuacj� i �yciem, jakie prowadzi:

 

Dok�d i po co na razie nie my�la�, no ale �e trzeba i��. To ju� by�o bardzo wielk� odmian�. Zawdzi�cza� j� temu niezno�nemu przyjazdowi Stasia.

 

Sta� przywozi z miasta fortepian, ci�gle si� �mieje, bawi si� z Ol�. Boles�aw widzi wok� siebie ci�g�e zmiany, nie mo�e tego znie��, jest wzburzony, �e brat nie potrafi uszanowa� jego �a�oby. Ci�gle rozdra�niony i pogr��ony we w�asnych odczuciach, nie zauwa�a, �e beztroska i pogoda ducha Stasia jest tylko pozorem i ucieczk� przed tragiczn� �wiadomo�ci� zbli�aj�cej si� �mierci. Wydaje si�, �e Sta� ca�� swoj� osob� jest przeciwstawieniem nastroju starszego brata i jego �a�oby, wkracza z radosnym impetem do �wiata Boles�awa. Pokazuje mu prawdziwe �ycie, rozbudza u�pione ju� poczucie rzeczywisto�ci, paradoksalnie nios�c w sobie �mier� i ogromne cierpienie. Nie�wiadomie uczy go, �e trzeba i�� naprz�d, do czego� d��y�-nie�wiadomie, poniewa� mi�dzy bra�mi nie nawi�za�a si� nawet nitka porozumienia. Nie potrafi� rozmawia� ze sob�, dzieli ich spos�b bycia, ale tak�e szereg nieporozumie� i niedopowiedze�. W ostatnich chwilach �ycia Stasia, s� niejako skazani na siebie, los ich po��czy�, ale mimo, �e s� tak blisko, ka�dy z nich idzie odmiennym torem, ci�gle si� mijaj� i nawet nie staraj� si� siebie zrozumie�. Kiedy Boles�aw opowiada o Basi, Sta� snuje refleksje, �e nigdy prawdziwie nie kocha�, �y� zbyt powierzchownie. Podziwia Boles�awa, bo " potrafi strasznie cierpie� i szalenie kocha� " , a ten z kolei uwa�a, �e m�odszy brat przyj�� jego wyznania zbyt oboj�tnie. Podobnie dzieje si�, je�li chodzi o sam� �a�ob�, Boles�aw uwa�a, �e Sta� nie szanuje jego smutku, co nie jest prawd�, bo kiedy brat modli si� nad mogi�� �ony, Sta� z Ol� postanawiaj� mu nie przeszkadza�:

 

Zbli�yli si� do ogrodzenia, ale zobaczyli Boles�awa. Sta� tylko, ale w jego opuszczonej g�owie i z�amanej postaci by�o tyle wymowy, �e Sta� si� cofn��

 

Dziwne s� relacje pomi�dzy bra�mi, maj� oni na siebie ogromny wp�yw, a mimo to nie wyczuwa si� �adnej wi�zi pomi�dzy nimi. Przyjazd Stasia sprawia, �e Boles�aw krok po kroku dojrzewa do zmiany swojego �ycia, Sta� natomiast patrz�c na starszego brata, postanawia prze�y� cho� namiastk� tej intensywno�ci i pe�ni istnienia, jak� odkry� w mi�o�ci Boles�awa do Basi. Poza tym nic ich nie ��czy, to dwie odmienne postacie, poruszaj�ce si� r�wnolegle w czasie trwania akcji, pogr��one we w�asnych prze�yciach. Po jednej z k��tni, Sta� chce odnale�� Boles�awa, ogarnia go rozczulenie, gdy my�li, �e brat stoi nad grobem kobiety, kt�ra kocha�. Boles�aw " bez s�owa wyszed� z pokoju i znikn�� na werandzie" , kiedy Sta� wyznaje mu, �e " przyjecha� do niego umrze� " . Pomimo to nie ma szans na porozumienie pomi�dzy bra�mi: "Przeciwnie, czuli si� jeszcze bardziej skr�powani, kiedy zasiadali do wsp�lnego jedzenia" .

Inaczej wygl�daj� relacje Oli i Stasia. Dziewczynka staje si� niemal przyjaci�k� chorego, to Ola pokazuje mu brzezin�, gdzie jest pochowana jej mama, malutka towarzyszy mu podczas licznych spacer�w, jej opowiada o swym przesz�ym �yciu, ona go piel�gnuje, kiedy le�y chory, podczas gdy jej ojciec "nie m�g� si� nawet zwr�ci� w stron� pokoju brata" . Wreszcie Ola jest �wiadkiem pierwszego, prawdziwego wybuchu rozpaczy Stasia. Wstrz�saj�cy i zarazem wzruszaj�cy jest obraz rozmowy z dziewczynk�, kiedy chory chaotycznie opowiada jej o ogromie �wiata, �wiata, kt�ry niebawem przyjdzie mu po�egna�. Przera�one dziecko staje si� odbiciem jego stanu wewn�trznego, ogromu strachu i histerii. "Wszystko sko�czy�o si� we �zach" , dziewczynka w tym momencie sta�a si� najbli�sz� osob� Stasia, przygn�biaj�cy jest jednak fakt, �e nic nie rozumia�a, a jej �zy wynika�y nie ze wsp�czucia czy �alu, lecz ze strachu. Przera�a to, �e Sta� w ostatnich chwilach swojego �ycia nie otrzyma� wsparcia, by� zupe�nie sam, a ta przejmuj�ca scena uwydatni�a jego po�o�enie w spos�b szczeg�lny. Widoczny jest kontrast dziecka niezdaj�cego sobie sprawy z powagi sytuacji z w pe�ni �wiadomym Boles�awem, kt�ry nawet w taki spos�b nie by� w stanie zbli�y� si� do brata, chocia�by przez to �eby z nim po prostu by�, tak jak tego wieczoru by�a z nim Ola.

Z utworu przebija potworne uczucie samotno�ci, pocz�wszy od samotnej mogi�y �ony Boles�awa, poprzez jego odgrodzenie od �wiata, samotne cierpienie Stasia a� po brak wi�zi Boles�awa z c�rk�, a tak�e zwi�zek Maliny i Stasia. Nie odnajdujemy tutaj ciep�a, przyja�ni czy mi�o�ci, mo�e jedynie poza relacj� Stasia i Oli. Boles�aw nie ma czasu dla c�rki, nie potrafi porozumie� si� z bratem, zwi�zek Maliny ze Stasiem jest oparty jedynie na cielesno�ci. Wszystkie postacie, cho� skupione na tak w�skim obszarze, istniej� ca�kowicie odr�bnie, �yj� we w�asnym �wiecie, nie potrafi� si� porozumie�, by� ze sob� naprawd�, tak jakby wi�zi mi�dzyludzkie przesta�y istnie�. Nawet �mier� Stasia nie wywo�a�a poruszenia: " nikt nie zap�aka� na tym pogrzebie, nawet Ola, i zaraz wszyscy wr�cili do swoich zaj��". Taki stan rzeczy zastanawia, wprowadza wiele w�tpliwo�ci, a przede wszystkim pytanie, dlaczego postacie zosta�y zarysowane w taki spos�b? Odpowied� nasuwa si� tylko jedna. Takie przedstawienie bohater�w i ich odosobnienie ma na celu uwydatnienie prze�y� jednostki, narrator ka�e si� skoncentrowa� na procesie u�wiadamiania sobie w�asnego istnienia przez Stasia i Boles�awa. G��bokie wi�zi utrudni�yby jednemu, jak i drugiemu odnalezienie w�asnej drogi, swojego miejsca w �wiecie. Ka�dy z nich osobno musia� rozpozna� sw�j los i zaakceptowa� go. Z siebie nawzajem czerpali tylko to, co by�o im potrzebne do rozpoznania w�asnego ja, dla Boles�awa rado�� �ycia Stasia by�a impulsem do dalszego dzia�ania, natomiast pe�na mi�o�� brata do Basi wykszta�ci�a w Stasiu ch�� prze�ycia czego� prawdziwego, co sprawi, �e jego �ycie chocia�by u ko�ca stanie si� intensywne i warto�ciowe.

 

Zmys�owo�� daje istnienie.

Na uwag� zas�uguje zwi�zek Stasia i Maliny. Opiera si� on g��wnie na cielesno�ci, ju� pierwsze my�li Stasia podczas jego podr�y do S�awska daj� pocz�tek przysz�ego charakteru tego zwi�zku:

 

By�o do�� gor�co i pot sp�ywa� po ciele i karku Stanis�awa. Pozwala�o mu to odczuwa� bardziej realnie cia�o, stawa�o si� ono czym� �echc�co dotykalnym, niezmiernie przyjemnym i uci��liwym zarazem

 

Charakterystyczne jest to, �e ch�opak przypomina sobie tupot n�g na werandzie, szare oczy dziewczyny, czyli kojarzy pewne fragmenty jej cia�a, nie ca�� osob�. Malina staje si� jego ucieczk� przed �mierci�, ostatni� desk� ratunku, ostatnim realnym i intensywnym kszta�tem. Ch�onie t� mi�o�� i karmi si� ni�. Kiedy Janek m�wi mu, �e podoba si� Malinie:

 

Cieszy� si�, �e jeszcze par� dni zosta�o mu do �ycia. Dnie te uros�y mu teraz w obszar niesko�czony, godziny, kt�re mu zosta�y do wieczora, wyd�u�y�y si� fantastycznie i ka�d� chwil� odczuwa� jak podarowany mu kosztowny przedmiot

 

Noce sp�dzone z Malin� by�y dla niego potwierdzeniem istnienia, spotkania z kochank� wyznaczaj� bieg i sens jego ju� tak kr�tkiego �ycia. Czuje przyp�yw si� i energii, mimo post�pu choroby.

Dziwny by� zwi�zek Stasia, Malina ma�o si� odzywa�a, nie zapewnia�a o mi�o�ci, by�a milcz�ca, na pytania czy go kocha odpowiada�a twierdz�co, ale bez emocji. Opr�cz rozkoszy i �ycia nie dawa�a mu nic wi�cej. Pomimo, �e " powoli poj��, �e kobieta, kt�ra z nim chodzi�a po mrocznych �cie�kach lasu sk�ada si� z samego k�amstwa" , �y� tym co tu i teraz, i tylko to mia�o dla niego znaczenie:

 

Odczuwa� mo�liwo�� spotkania z Malin� jako najwy�sze szcz�cie, jako wszystko, jako jedyn� rzecz, co mu by�a dana w �yciu

 

Sta� pragn��, aby Malina naprawd� go pokocha�a, ona dawa�a mu tylko fizyczno�� nie otwieraj�c si� przed nim:

 

Chcia� to wszystko odmieni�, poruszy�, dosta� si� do �rodka tego zimnego cia�a, ale wysi�ki jego opada�y zupe�nie bezskutecznie.

 

W ko�cu postanawia po prostu by�, o nic nie pyta�, nic nie m�wi�, istnie� i ch�on�� istnienie, zachwyca� si� i upaja� ka�d� chwil�.

Sta� nie otrzymuje gwa�townej, �ywio�owej mi�o�ci, ale otrzymuje co� wi�cej. Malina staje si� niejako symbolem, namiastk� �ycia, pi�kna i autentyczno�ci, kt�re g��boko przywi�zuj� go do istnienia. Sta� ch�onie te ostatnie chwile rozkoszy ca�ym sob�, ze wszystkich si�, to pog��bia jego wi� ze �wiatem. Odnajduje to, czego nie zazna� ca�e �ycie- prawdziwe, autentyczne i intensywne odczuwanie. Malina i przyroda zlewaj� si� w jedno, dla Stasia s� doznaniem silnym i wszechogarniaj�cym:

 

Malina i las, i ziemia, wszystko to by�o niby zdrowie, kt�rego ju� nie mia� odzyska�, ale kt�re jeszcze go pie�ci�o.

 

Malina nie nale�y do Stasia, ma zosta� �on� Micha�a i m�wi mu o tym, ale to dzi�ki niej ch�opak przywi�zuje si� do �ycia, w jej ramionach odnajduje zapomnienie, ucieka od �mierci.

�mier�, kt�ra niesie �ycie.

T�o ma funkcj� profetyczn�, zapowiada �mier�. Ci�gle powtarzany i przywo�ywany jest obraz lasu i brzeziny, w brzezinie znajduje si� gr�b Basi, wi�c symbolizuje ona �mier�, pojawia si� tutaj metaforyczne znaczenie .

Paradoksalnie dla Boles�awa brzozy staj� si� �yciem, gdy budzi si� w nim zmys�owo��, drzewa nad grobem �ony, kojarz� mu si� z kobiecymi ramionami:

 

Sta� i patrza�, a lasem przechodzi� raz wraz pieszczotliwy dreszcz, ramiona pochyla�y si� i zmienia�y uk�ad.

 

�mier� staje si� dla Boles�awa wyzwoleniem i nowym �yciem. Mogi�a �ony przywi�zywa�a go do le�nicz�wki, sprawia�a, �e nie potrafi� uwolni� si� od przesz�o�ci, �y� w zakl�tym kr�gu swojej �a�oby. �mier� Stasia sprawi�a, �e zdecydowa� si� na wyjazd, brat otworzy� mu oczy, dostrzeg� dzi�ki niemu prawdziwy obraz swego �ycia i kiedy druga mogi�a pojawi�a si� w brzezinie, podj�� decyzj� o zmianie swojego losu. Przedwczesna �mier� m�odszego brata zosta�a ukazana jako niezbywalny element �adu rz�dz�cego �wiatem, " jako okrutny, lecz konieczny stymulator �ycia ".

�mier� paradoksalnie sta�a si� r�wnie� wyzwoleniem dla Stasia, i to nie dlatego, �e by� chory i przynosi�a ulg� jego cierpieniu. Sta� w obliczu zbli�aj�cego si� ko�ca, prze�y� swoje ostatnie chwile w pe�ni �wiadomie i intensywnie. Do�wiadczy� ca�ego ogromu wra�e�, jakich nie dostarczy�o mu jego przesz�e �ycie. Pozna� prawd� swojej egzystencji, odczu� g��bokie powi�zanie cz�owieka z przyrod� i pe�ni� swojego istnienia.

Tak wiec mogi�a jest w tym utworze symbolem �ycia i �mierci.

 

Natura przesycona uczuciami bohater�w.

Nale�y zwr�ci� uwag� na to, �e akcja utworu rozgrywa si� w lecie, jest to pora roku, w kt�rej w pe�ni rozkwita przyroda. W�a�nie w takim czasie przysz�o Stasiowi rozstawa� si� ze �wiatem, ale dzi�ki temu m�g� jeszcze silniej odczuwa� �ycie, kt�rym przepe�niona by�a le�nicz�wka. Czas charakteryzowany jest przez przyrod�, dni upalne, d�d�yste, deszczowe, pogodne i ksi�ycowe noce, wyznaczaj� bieg �ycia w le�nicz�wce.

Wiele uwagi po�wi�ca narrator wspomnieniom, uczuciom i my�lom bohater�w. Przyroda budzi refleksje o ich w�asnym �yciu i przemijaniu. Wspomnienia Boles�awa i Stasia pojawiaj� si� niespodziewanie, pod wp�ywem nag�ego impulsu:

 

Po�udnie ju� by�o gor�ce, �wierszcze �wierka�y i pachnia�y czerwcowe sm�ki. Kwit�y w rowie r�owo. Grzeba� palcami bezwiednie w trawie i w kwiatach, czu� jak mia� wilgotnej ziemi zachodzi� mu za paznokcie i przyszed� mu do g�owy werset: proch jeste� i w proch si� obr�cisz. Basia obr�ci�a si� ju� w proch. Ci�ko mu by�o my�le� o tym wszystkim, nieszcz�cie by�o silniejsze od niego.

 

�wiat natury ma ogromny wp�yw na uczucia bohater�w, co wi�cej, staje si� obrazem ich stan�w wewn�trznych:

 

Ptaki �piewa�y jak szalone. Li�cie by�y pe�ne i zielone. Poczucie uspokojenia si� w przyrodzie by�o dla niego pewnego rodzaju ulg�. Przez chwil� jeszcze siedzia� w rowie i nie zastanawia� si� nad tym, czy robota idzie jak nale�y.

 

Spok�j i harmonia przyrody udzielaj� si� Boles�awowi, przestaje my�le� o Basi i swoich niepokojach, ko�cu usypia " le��c tak w cieple i zapachu".

Kiedy Sta� przyje�d�a do le�nicz�wki, pada deszcz, jest to niew�tpliwie zapowied� smutku, kt�ry ch�opak przywozi ze sob�, pomimo, �e jest weso�y, niesie �mier�. R�wnie� "przebudzenie" Boles�awa i pierwsze refleksje o sytuacji w jakiej si� znajduje, pojawiaj� si� w �cis�ym zwi�zku z przyrod�, wraz promieniami s�o�ca po deszczu. Natura towarzyszy mieszka�com le�nicz�wki, ogarnia ich i przenika.

Sta� odnajduje wewn�trzny spok�j podczas kilku deszczowych dni. Ostatecznie zamyka za sob� drzwi przesz�o�ci, ch�onie ka�d� sekund� "tu i teraz". Przyroda, kt�ra go otacza " przyprawia go o uczucie niezwyk�ej pe�ni" Ch�opak zaczyna odczuwa� g��boki zwi�zek ze �wiatem, z przyrod�, z �yciem, kt�re dla niego paradoksalnie dopiero si� rozpoczyna:

 

Ale Sta� nie szuka� oczami niebieskiego nieba. Mog�o si� ono ju� mu nie ukaza� nigdy, deszcz cieszy� go i radowa� ch��d, kt�ry przenika� go, gdy tak przy oknie patrzy� na szare welony mg�y, wieszaj�ce si� na czarnych ga��ziach, omytych z kurzu sosen. Wi�c jednak znalaz�em- powtarza� sobie na zmian�. I nie trzeba mu by�o zadawa� pytania, co znalaz�. By�a to jaka� tre�� ukryta i niewyra�alna, jaka� odwrotna strona, podszewka wszystkiego, co widzia�, drzew, dom�w, budynk�w, ludzi. Co�, co by�o istot� i t�em zarazem tego, a co nape�nia�o go r�wn�, niezmienn� rado�ci�.

 

Wszystko go cieszy, odnajduje szcz�cie w ka�dej codziennej czynno�ci, w ka�dym oddechu- tu� przed �mierci� odnajduje �ycie. Natura, widoki, zapachy, d�wi�ki- to rzeczywisto�� "Brzeziny", doznawana przez bohater�w wszystkimi zmys�ami. To dowodzi, �e: " pejza� jest koniecznym komponentem w widzeniu bohatera literackiego" . Tak wi�c le�nicz�wka jest przesycona przyrod�, kt�ra ma wp�yw na bohater�w, przestrze�, bohaterowie i fabu�a pozostaj� w silnym zwi�zku.

 

Obrazowanie w Brzezinie.

�wiat jest przedstawiony w Brzezinie z niebywa�� dok�adno�ci�, obraz jest nasycony szczeg�ami. Opisy przyrody staj� si� momentami niemal liryczne, tak wiele w nich epitet�w i wyszukanych okre�le�:

 

Patrzy� na mroczny pejza�, drzewa zielone i rozgrzane za niebiesk� siatk� deszczu. Konie mokre l�ni�y i wiecz�r robi� si� dymny i niebieski, gdy zajechali do le�nicz�wki. Ig�y sosnowe pachnia�y i krople, spadaj�c z ga��zi i li�ci na zbutwia�y dach werandy, stuka�y cicho jak gdyby rozmawia�y. Stukanie by�o coraz g�stsze i zmienia�o si� od czasu do czasu w jednolity szmer, kt�ry potem znowu ustawa� i znowu wraca�, jak pasa� jaki� w beznami�tnym utworze muzycznym.

 

Przedstawienie takie jest niezmiernie plastyczne, dzia�a na zmys�y. Widoczne jest subtelne po��czenie realno�ci i poetyckiego kszta�towania obrazu. Na skutek zastosowania takiej techniki, �wiat w "Brzezinie" cz�sto zyskuje pierwiastki oniryczne- kszta�ty staj� si� mgliste, senne, l�ni�ce:

 

Wilgotne, parne powietrze nape�nia�o zag�szczeniem interwale pomi�dzy brzozami i wszystko razem czyni�o wra�enie jakiej� zmys�owej �wi�tyni. Ramiona te tworzy�y kolumn� po�ysk�w. Nigdy mu si� ten las nie wydawa� taki, ten las trwo�nych szept�w, zimnych powiew�w, nocy zimowych,kiedy gwiazdy takie ogromne, dni jesiennych, kiedy p�atki jak z�oty deszcz spada�y na mogi��, kiedy wisia�y w g�rze jak ��te, potargane strumienie.

 

Przestrze� zamkni�ta.

Niezwykle wyrazi�cie podkre�lony jest zamkni�ty charakter przestrzeni. Le�nicz�wka jest oddalona, odizolowana od reszty �wiata. Ola m�wi, �e mama zosta�a pochowana na miejscu, bo do miasta trudno by�o dojecha�, Sta� po przyje�dzie stwierdza:

 

My�la�em, �e ta droga tutaj nigdy si� nie sko�czy, lasy i lasy, nie wiadomo sk�d tego tyle tutaj.

 

Narusza monotoni� miejsca, do kt�rego przyje�d�a, wykorzystany zostaje tutaj motyw przybysza, kt�rego oczami ogl�damy zastan� rzeczywisto��.

Le�nicz�wka jest miejscem spokojnym, cichym, jak gdyby odrealnionym. Sta� przyje�d�aj�c tu ma wra�enie, �e pozostawi� �wiat daleko za sob�. Przyje�d�aj�c do le�nicz�wki, porzuca sw� przesz�o��, pojawia si� metafora "zamkni�cia drzwi".

Zamkni�ty charakter le�nicz�wki jest r�wnie� odzwierciedleniem stanu wewn�trznego Boles�awa, kt�ry odgrodzi� si� od �ycia przez sw� �a�ob� po �onie. Bohaterowie praktycznie nie opuszczaj� miejsca zamieszkania, miejsce akcji poza wyjazdem Stasia do S�awska nie rozszerza si�. Zamkni�cie i odizolowanie od �wiata, a zarazem od rzeczywisto�ci, sprawia, �e bohaterowie " s� skazani na poruszanie si� w zamkni�tym �wiecie w�asnej egzystencji". Nie dynamizuj� oni przestrzeni , pozostaje ona jednakowa, niezmienna, akcja rozgrywa si� wci�� w tym samym miejscu, bohaterowie s� niejako w nim uwi�zieni, " skazani na obcowanie wy��cznie ze sob�".

Sta� ��czy le�nicz�wk� ze �wiatem, a �mier� �ony wi��e Boles�awa z jej kr�giem i dopiero druga mogi�a- gr�b brata, uwalnia go i otwiera przestrze� akcji. Swoist�, odgraniczon� od �wiata rzeczywisto�� tworzy natura, statyczno�ci s�u�y przedstawienie ro�lin, rzadko jest mowa o zwierz�tach. Sta� zdobywaj�c poczucie harmonii z przyrod�, ma r�wnie� �wiadomo�� jej ogromu i niezmienno�ci:

 

Poczu� ogrom przyrody, groz� jej nieub�aganych praw, wielko�� jej i oboj�tno��. Oboj�tno�� jej wobec jego ma�ej �mierci wstrz�sn�a nim.

Zamkni�cie le�nicz�wki i pozostawienie realnego �wiata poza jej granicami, sprawia, �e Sta� odnajduje sens istnienia, zaczyna niejako wtapia� si� w otaczaj�ca go przyrod�, by pozosta� tam ju� na zawsze.

Natomiast dla Oli " wniesienie przez Stasia do zamkni�tego kr�gu le�nicz�wki, otwartej przestrzeni �wiata, oznacza otwarcie przed ni� nowych, nie znanych jej dotychczas obszar�w".

Statyczno�� i swoiste niewzruszenie przyrody maj� wp�yw na zwolniony rytm up�ywu czasu- " rytm bezruchu, stagnacji, umierania ". Przecie� Sta� przyjecha� do le�nicz�wki by umrze�, stanie si� ona jego wiecznym domem, dlatego ju� wcze�niej jawi si�, jako niezm�cone ruchliwo�ci� �wiata i �ycia miejsce.

W "Brzezinie" zosta� wyeksponowany wielostronny zwi�zek przestrzeni z wewn�trznym rytmem ludzkiej egzystencji. Jest to powie�� wieloaspektowa, pe�na skomplikowanych powi�za� i symboli, opowiada o mi�o�ci, �mierci, samotno�ci, rozpoznaniu w�asnej egzystencji i braku zrozumienia w relacjach mi�dzyludzkich.

W. J�druszuk

 

Jaros�aw Iwaszkiewicz: Opowiadania wybrane . Oprac. Andrzej Zawada. Wroc�aw, 2001, BN I-303, s XLVI;

Jaros�aw Iwaszkiewicz: Brzezina . W: Brzezina i inne opowiadania ekranizowane . Warszawa,1987, s 333;

Tam�e, s 339;

Tam�e, s 342;

Tam�e, s 341;

Tam�e, s 347;

Tam�e, s 346;

Tam�e, s 347;

Tam�e, s 381;

Tam�e, s 378;

Tam�e, s 396;

Tam�e, s 343;

Tam�e, s 353;

Tam�e, s 371;

Tam�e, s 374;

Tam�e, s 375;

Tam�e, s 374;

Tomasz W�jcik; Pociecha mieszka w pi�knie. Studia o tw�rczo�ci Jaros�awa Iwaszkiewicza . Warszawa, 1998, rozdzia�: Kategoria przestrzeni w "Brzezinie", s 24-53;

Jaros�aw Iwaszkiewicz: Brzezina i inne opowiadania ekranizowane . Warszawa,1987, s 369;

Jerzy Kwiatkowski: Literatura Dwudziestolecia . Warszawa, IBL, 1990, s 226;

Jaros�aw Iwaszkiewicz: Brzezina i inne opowiadania ekranizowane . Warszawa, 1987, s 367;

Tam�e, s 367;

Tam�e, s 367;

Tam�e, s 356

Tam�e, s 358;

Jaros�aw Iwaszkiewicz: Prozy du�e i ma�e . Wyb�r opowiada� . Wyb�r i wst�p: Ludwik Bohdan Grzeniewski. Warszawa, 2001, s.624;

Tomasz W�jcik: Pociecha mieszka w pi�knie. Studia o tw�rczo�ci Jaros�awa Iwaszkiewicza . Warszawa, 1998,rozdzia�: Kategoria przestrzeni w Brzezinie , s. 25;

Jaros�aw Iwaszkiewicz : Brzezina i inne opowiadania ekranizowane . Warszawa, 1978,s 354;

Tam�e, s 369;

Tam�e, s 334;

Tomasz W�jcik: Pociecha mieszka w pi�knie. Studia o tw�rczo�ci Jaros�awa Iwaszkiewicza . Warszawa, 1998, rozdzia�: Kategoria przestrzeni w Brzezinie , s. 29- 30;

Tam�e, s. 40;

Tam�e, s. 31;

Tam�e, s. 31;

Tam�e, s. 35;

Tam�e, s. 39;

Tam�e, s. 30;

Jaros�aw Iwaszkiewicz: Brzezina i inne opowiadania ekranizowane . Warszawa, 1978, s 377;

Tomasz W�jcik: Pociecha mieszka w pi�knie. Studia o tw�rczo�ci Jaros�awa Iwaszkiewicza . Warszawa, 1998, rozdzia�: Kategoria przestrzeni w Brzezinie , s. 47;

Tam�e, s 32;

Tam�e, s 49.



drukuj drukuj powrót powrót   do góry do góry 
© 2003 - 2025 R.T.G. Sp. z o.o.   Firma Oferta Katalog firmKącik Kulturalno -Turystyczny Kącik poezji Polecamy Kontakt